Dust to Dust: Doktorski widok głodu w Afryce

Dust to Dust to niezwykłe osiągnięcie Triple Crown w medycynie, fotografii i piśmie. Dr David Heiden, lekarz w San Francisco, podjął słabe tętno afrykańskich ofiar głodu i wzmocnił go stetoskopem światła i łez. Rezultat jest konieczny nie tylko dla ogółu społeczeństwa, ale przede wszystkim dla społeczności medycznej. Dust to Dust to połączenie domowe, którego nikt nie powinien przegapić. Czarno-białe fotografie nakręcone przez Heidena w Etiopii i Sudanie w 1985 i 1987 roku są surowe, ale wrażliwe. Z ziarnistego ujęcia jednego z jego kolegów po cichu odbijającego się w masowym grobie dla 530 ofiar – oznaczonych tylko trzema nachylonymi drewnianymi krzyżami – do pojedynczej łzy spływającej po policzku ofiary malarii, te zdjęcia przywracają do życia zmarłych . Heiden konsultował się z ponad tuzinem najlepszych fotografów w procesie redagowania, a poza jednym nieostrym portretem w prologu wyprodukował materiał, z którego każdy profesjonalista byłby dumny.
Towarzyszący mu tekst nie przyciąga nikogo, dając czytelnikowi insider s pogląd na politykę głodu. Jest to opowieść o tym, jak staliśmy się częścią katastrofy, do której nas wysłano , pisze Heiden. Jego wpisy w dzienniku są wyjątkowo szczere. Na przykład, że na 27 marca: Mogłem zabić dziecko dziś rano z zastrzykiem chlorochiny. Personel, mocny ze zmęczenia i emocjonalnie przytłoczony, jest wyczerpany i chory. Istnieją dylematy moralne: jak leczyć kobietę umierającą na gruźlicę – na którą nie ma leków – kaszel jest zakaźny i którego łóżko jest potrzebne chorym dzieciom. Występują problemy językowe. Pacjent, który zażywa łyżeczkę uspokajająco doustnie, otrzymuje tę samą dawkę przez wstrzyknięcie i prawie zapada w śpiączkę. Istnieje cholera i zapalenie opon mózgowych; jadowite węże i skorpiony są często ich współlokatorami; jest mało jedzenia. Doświadczenie, jakie pozostawiło Heiden na zawsze zmieniło się: Ciągle mnie to niepokoi, gdy widzę wszystko, co zostało na stole .
Obrazy w książce przywołują koszmar. Niektóre wyglądają biblijnie – promienie słoneczne otaczające uciekających uchodźców w szmatach. Inni pokazują muszki szukające wilgoci zbierające się na ustach i oczach szkieletowych dzieci zbyt słabych, by ich odpędzić, lub szlachetne twarze Etiopczyków pozbawionych wszystkiego poza ich godnością.
Tak jak samochód Heidena wyjechał z jednego obozu, kurzego diabła lub mini-tornado przebiły latrynę, wysyłając różowy papier toaletowy. Kolega nazwał to pożegnaniem na taśmach . . . od duchów. Co ważniejsze, Heiden, który odbył wycieczki służbowe w Somalii iz uchodźcami z Kampuczy w Tajlandii, ma receptę, którą wszyscy możemy się zapisać. Nazywa się to opieką.
Stan Grossfeld
The Boston Globe, Dorchester, MA 02125

[więcej w: sildenafil bez recepty, zdjęcie rtg zębów, nfz kielce przeglądarka skierowań ]